Przyszedłem sobie do domu. Żona zrobiła kolejny wypaśny obiad. W ramach pomocy dostał przydział - sos do sałatki i wymieszanie. Sos zrobiłem, wlałem biorę się do mieszania (sztućce do mieszania były już w sałatce). Wyciągam sztućce - dwa widelce.
JA: Jak można mieszać sałatkę dwoma widelcami.
ONA: Bo tak jest wygodnie.
JA: Mi jest wygodnie łyżką i widelcę, podobnie wszystkim producentom sztućców do sałatek.
To mówiąc zamieniłem jeden z widelców na łyżkę. Mieszam, mieszam. Zająłem się czymś innym.
Jak Kasia nakładała mięso postanowiłem jeszcze raz wymieszać sałatkę. Jakież było moje zdziwienie gdy:
JA: Co za idiota wsadził do sałatki dwie łyżki.
ONA: To Ty też wymieniłeś??
czwartek, 14 lutego 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz