... kalendarz i zegarek.
Czyli o organizacji czasu słów kilka.
Ogólnie od już sporej chwili w sposób konsekwentny i skrupulatny staram się organizować sobie czas.
Konsekwencje tego są proste:
- na przyszły rok potrzebuję kalendarz w większym formacie niż w chwili obecnej
- w trakcie dnia wiem co mam do załatwienia i często większość z tych rzeczy udaje mi się zrealizować
- jeżeli czegoś nie ma w kalendarzu i nie jest to moim codziennym nawykiem, to można przyjąć za pewnik, że tego nie zrobię
- nauczyłem się organizować sobie czas tak, aby realizować zadania w perspektywie dnia, tygodnia, miesiąca nie marnując go zanadto i nauczyłem się planowania, które nie jest ani przeszacowane ani niedoszacowane (nie mówię tu o projektach informatycznych - to inna bajka)
Natomiast jeśli chodzi o planowanie w skali roku, to został niedawno poczyniony pierwszy krok:
Te zdjęcia pokazują ambitny plan na 2008. Taki zgrubny. Ale celów do zrealizowania trochę jest. Już widzę, że plan jest zbyt ambitny - tzn. nie wykluczone, że wszystko zaplanowane na 2008 uda mi się zrealizować, ale niekoniecznie deadline'y zostaną zachowane. Już widzę też, że plan jest zbyt szczegółowy. W każdym razie to pierwsza przymiarka - wierzę, że ten na 2009 będzie bardziej stabilny.

0 komentarze:
Prześlij komentarz